Jesteś tutaj
Francja, Saint - Palais godzina 11:37 czasu lokalnego
- Mój boże, co to było?!
Silny huk eksplozji wyrwał mnie ze snu. Wstałem pośpiesznie z łóżka, naciągnąłem na siebie szlafrok i podszedłem do okna za którym dostrzegłem ogromny obłok dymu unoszący się z miejsca oddalonego o parę kilometrów od mojego domu. Przetarłem oczy, gdyż nie potrafiłem dać wiary temu, co widzę. Kilka odrzutowców krążyło nad miejscem, jeden po drugim spuszczał pocisk, który niszczył kolejne fragmenty miasteczka. Przez parę minut stałem w odrętwieniu, po czym zdołałem oprzytomnieć na tyle, by ruszyć z miejsca i spróbować uciec. Jedna ręką chwyciłem uszykowane ubranie, które leżało na krześle, drugą sięgnąłem po kluczyki i już po chwili siedziałem za kierownicą i gnałem przed siebie, zupełnie nie zwracając uwagi na ludzi, którzy w panice prawie wpadali mi pod koła. Dopiero wojskowa blokada zmusiła mnie do zatrzymania pojazdu.
- Ta droga jest niebezpieczna! - Rzucił w moją stronę jeden z żołnierzy, po czym wskazał dłonią w kierunku zrujnowanych domów stojących kawałek dalej. Byłem tak przerażony, że nie dostrzegłem ich od razu.
- Co się dzieje? - Zdołałem wykrztusić.
- Amerykanie nas zaatakowali - odparł krótko.
Ostatnie komentarze