Cztery Pory Roku

Cztery Pory Roku

Tytuł opowiadania: 

 

Zbiór prywatny, dedykowany M.

Ilekroć budzę się w nocy, pierwszą myślą jesteś właśnie Ty. Widzę cię, jak śpisz, jak starasz się uciec myślami od zła świata codziennego. Czuję wówczas jak pojedyncza łza spływa po mym policzku, a jej śladem podążają kolejne. Bo wiem, ile bólu sprawiłem.

Wyciągam rękę w nadziei, że odpędzę demony przeszłości. Krzyczę, choć w swym milczeniu rozdzielam jedynie płatki róży, które pozostały na brzegu łóżka. Spoglądam i w smutek uderzam, gdy łza do Ciebie płynie beztrosko.

Gdy słyszę Twój szloch, serce moje zamiera. Powolutku do Ciebie zmierza, by ciepłem swym otulić. Mimo mrozu, co arktyczne ma korzenie. Mimo chłodu, który bez zapowiedzi twardy mur stworzył między nami. Cierpliwie, krok po kroku, bo wie, że nawet najtwardszy lód kiedyś pęknie, a jego miejsce zajmie Wiosna, córka Zimy zrodzona z miłości.

Wówczas, gdy zbudzimy się o poranku, oprócz wschodzącego słońca powita nas coś jeszcze. Myśl, która wiele przetrwała, dotyk niezwykle spragniony i uśmiech przez nas wytęskniony. 

Nowi użytkownicy

  • tpiapiac
  • Turquise
  • Agnusia
  • darogta
  • lalconka

Obecnie dostępni są:

W tej chwili jest 0 użytkowników na stronie.