Jesteś tutaj
Dzień z życia Gotki
Dzień z życia Gotki
Kolejny tydzień rozpoczał się dla mnie niezwykle intensywnie. Malo powiedzieć, że od poniedziałku wykonałam więcej pracy, niż przez ostatnie dwa tygodnie w sumie. Tak to już jest, jak się odkłada ważne sprawy na ostatnią chwilę, a te, jak wiadomo, nie bardzo lubią wykonywać się same.
Chcąc nie chcąc muszę spiąć posladki i do jutra przygotować:
- Referat z historii kina i teatru
- Analizę powrównawczą dwoch utworów (blech)
- Sprawozdanie z pobytu w teatrze
- Album fotograficzny z ostatnich urodzin babci (z tym już zalegam od paru miesięcy tak więc może zaczekać).
- Zrobić przelewy za aukcje internetowe (to akurat nie może czekać. Problem w tym, że muszę odebrać moją kartę z kodami, która jest u babci... Czyli zaraz będzie "A masz album dla mnie? o_- )
No cóż, powinnam chyba zacząc działaś, a nie siedzieć i pisać? :P
Jakim cudem przetrwałam ostatni nawał pracy? Nie mam zielonego pojęcia, wiem tylko tyle, że przez najbliższy tydzień mogę rozkoszować się błogim lenistwem i choć na trochę zapomnieć zarówno o uczelni, jak i wszelkich przyziemnych sprawach, które mnie otaczają. Co prawda podejrzewam, że tydzień minie tak szybko, że nawet nie zdążę się nim odpowiednio nacieszyć, ale cóż, lepsze to niż nic :)
Do świat jeszcze trochę czasu mi zostało, zastanawiam się, czy w tym roku będzie podobnie, jak w ubiegłym i znowu dam się porwać tej całej atmosferze. Musicie wiedzieć, że dawniej święta mnie nie ruszały i tak naprawdę traktowałam je jak normalny, wolny dzień (a raczej dni, za które chwała bogom!). Ostatnio jednak coś się zmieniło, dawno nie miałam w domu tak dobrej i przyjaznej atmosfery. Mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie.