Jesteś tutaj
Jakim cudem przetrwałam ostatni nawał pracy? Nie mam zielonego pojęcia, wiem tylko tyle, że przez najbliższy tydzień mogę rozkoszować się błogim lenistwem i choć na trochę zapomnieć zarówno o uczelni, jak i wszelkich przyziemnych sprawach, które mnie otaczają. Co prawda podejrzewam, że tydzień minie tak szybko, że nawet nie zdążę się nim odpowiednio nacieszyć, ale cóż, lepsze to niż nic :)
Do świat jeszcze trochę czasu mi zostało, zastanawiam się, czy w tym roku będzie podobnie, jak w ubiegłym i znowu dam się porwać tej całej atmosferze. Musicie wiedzieć, że dawniej święta mnie nie ruszały i tak naprawdę traktowałam je jak normalny, wolny dzień (a raczej dni, za które chwała bogom!). Ostatnio jednak coś się zmieniło, dawno nie miałam w domu tak dobrej i przyjaznej atmosfery. Mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie.
Ostatnie komentarze