Piosenka "My" wypełniła wnętrze przestronnego pokoju z białymi ścianami i idealnie dobranymi meblami w stylu minimalistycznym. Przetarłam zmęczone oczy, westchnęłam i sięgnęłam po telefon. Wyłączyłam budzik i relaksowałam się przez kilka minut, póki trzeźwy głos w mojej głowie nie zauważył, że jeśli w tej chwili nie zwlekę się z łóżka, nie zdążę nałożyć sobie makijażu.

Ziewając, zrzuciłam nogi na miękki dywan i wsunęłam stopy w różowe papcie z białymi pomponikami. Rozejrzałam się sennie po pokoju, rzuciłam wzrokiem za okno (biało od śniegu) i ruszyłam w kierunku drzwi mojej łazienki, idealnie wtapiających się w ścianę.

W lustrze zobaczyłam siedemnastoletnią dziewczynę z lekko podkrążonymi oczami. Czarne włosy spływały w miękkich falach na ramiona, ciemnoniebieskie oczy odznaczały się na tle bladej cery. Różowe usta wygięły się w podkówkę, po czym ułożyły w idealnym uśmiechu numer sześć. Przemyłam twarz wodą i obejrzałam się jeszcze raz - wyglądałam nieco lepiej, choć trudno było usunąć ślady zbyt krótkiego snu.

Moje poranne zabiegi nie ograniczały się do prozaicznych czynności, o które mogłabym posądzić najgorzej prezentujące się dziewczyny. By dobrze wyglądać, codziennie rano myłam włosy, starannie suszyłam je i prostowałam. Poza tym używałam specjalnych toników i preparatów, które oczyszczały moją twarz z nieprzyjaznych niedoskonałości. Makijaż był rzeczą oczywistą - pomijając fakt, że nałożenie go stanowiło długą i dość nużącą ceremonię.

Tego ranka wyszłam z domu za późno. Myśl o ewentualnym spóźnieniu była odpychana przez moją wygórowaną ambicję, z drugiej strony - nie mogłam sobie pozwolić na kompromitujący sprint w moich kozakach na dziesięciocentrymetrowym obcasie. Wchodząc do szkoły, przez przypadek zaatakowałam łokcię jedną z pierwszoklasistek; byłam już na tyle rozkojarzona, że nie zauważałam, co działo się dookoła.

- Och... Sorry - wybąkałam, nie starając się nawet pomóc jej w zbieraniu książek, które przypadkowo upadły na posadzkę. Mimo to, zatrzymałam się chwilę na schodach, próbując sobie przypomnieć, kim jest ta dziewczyna; niestety, nie udało mi się wygrzebać z pamięci jej nazwiska.

"Człowiek cień", pomyślałam przelotnie, z wdziękiem wędrując do klasy. Nie odwzajemniałam łakomych spojrzeń chłopców, którzy na mnie patrzyli; większość z nich należała do plebsu, była niewarta uwagi i w ogóle mocno mnie irytowała.

 

Komentarze

trochę mikry ten opis pokoju-sugeruję jednak jego poszerzenie

(nie wiem, ale nie kopiuje mi zdań z tekstu - więc nie będę ich przepisywać)-krótko:zdanie o oczach i obcasach do poprawy

ksiązki też nie przypadkiem się rozsypały, przecież ich właścicielka została popchnięta\

ale i tak ciekawy początek :)

Najnowsze dopisy

Femina (003) Femina
Femina (002) Femina
Femina (001) Femina
Bliss; znaczy rozkosz... (001) Bliss; znaczy rozkosz...
Babiniec. Czyli gdzie ci mężczyźni (005) Babiniec. Czyli gdzie ci mężczyźni
Babiniec. Czyli gdzie ci mężczyźni (004) Babiniec. Czyli gdzie ci mężczyźni
Babiniec. Czyli gdzie Ci mężczyźni (003) Babiniec. Czyli gdzie ci mężczyźni
Babiniec. Czyli gdzie Ci mężczyźni (002) Babiniec. Czyli gdzie ci mężczyźni
Babiniec. Czyli gdzie Ci mężczyźni (001) Babiniec. Czyli gdzie ci mężczyźni
Hogwart nocą (004) Hogwart nocą

Ostatnie komentarze

Nowi użytkownicy

  • tpiapiac
  • Turquise
  • Agnusia
  • darogta
  • lalconka

Obecnie dostępni są:

W tej chwili jest 0 użytkowników na stronie.