Jesteś tutaj
To zdanie wywołuje identyczną reakcję za każdym razem, kiedy rozmowa schodzi na tematy związków.
- Jak nie masz? Musisz mieć. Każdy ma. - I widzę po oczach, że mózg nie ogarnia.
- Ja nie mam. - W tej chwili system ostatkami sił broni się przed awarią.
- Jacy faceci ci się podobają? – Wzdycham, przeczuwając co nastąpi za chwilę, ale odpowiadam spokojnie:
- Najczęściej rozczulają mnie duzi chłopcy, taki Fragione, czy Grey Gubler na przykład. Ale Gyllenhaala, czy tego, no... Butlera też bym z łóżka nie wygoniła.
- No widzisz! – system radośnie unika awarii o milimetry – Masz ideał. Każdy ma.
- Nie mam.
- Noż kur... – frustracja zaczyna osiągać poziom niebezpieczny – Ale z łóżka byś nie wygoniła?!
- Z łóżka nie, ale z życia? Czy ty myślisz, że taki Gyllenhaal mi wyczyści kibel? Albo zrobi pranie? On się do pomacania klaty i podziwiania buźki nadaje, do łóżka. Ale do ideału mu daleko.
- To może chociaż charakter? – mózg czepia się ostatniej deski ratunku. – Jaki ma być twój facet z charakteru?
- Jeśli będzie mi się z nim dobrze dyskutować i kłócić, to reszta jest do przyjęcia.
- I jak będzie gruby, brzydki i nudny to olejesz?! – Sarkazm niemal wlewa mi się do piwa. Wzdycham ponownie.
- Ja chuda nie jestem, będzie motywacja, żeby razem się wziąć za siebie. Brzydkich ludzi nie ma, każdy jeden ma przynajmniej jedną piękną rzecz. Ty masz na przykład śliczny wykrój ust – nie umiem powstrzymać się od wbicia szpili. – A jeśli będzie umiał dyskutować, to z automatu nie będzie mógł być nudny.
Piękne wargi wyrzucają z siebie oburzone prychnięcie.
- Ty faktycznie jakaś dziwna jesteś. – I koniec rozmowy.
Naprawdę nie umiem zrozumieć dlaczego ludzie prawie mi obcy próbują mi udowodnić, że ja ten ideał mam, tylko sobie z tego nie zdaję sprawy, albo chcę go ukryć. Rozumiem ideę ideału. Ale jesli 'ideał' wygląda tak: "normalna, skromna, wrażliwa, komunikatywna, w sferze wyglądu chuda/szczupła" a z wad może być lekko uparta, mieć lekkie kaprysy i może nawet palić [to jest autentyczny opis] – to pozostaje mi jedynie życzyć szukającemu powodzenia. Dużo powodzenia. Znam dużo kobiet, żadna nie spełnia więcej niż czterech z tych wymagań. Ja spełniam dwa. Góra trzy [bo pojęcie 'normalny' jest dla mnie pojęciem tak ambiwalentnym, że albo nikt albo wszyscy się łapią]. Nie twierdzę, że nieposiadanie ideału to wspaniałe wyjście, bo też jestem sama. To nie jest tak, że ja nie mam wymagań i przyjmę pod swoje skrzydła wszystko jak leci. Ale z takim szablonikiem ideału musi być nieziemsko trudno. Przecież co przyłożysz ten szablon do żywej osoby to zawsze coś będzie tu wystawać a tu będzie brakować. To ja już wolę pogadać chwilę z tym rudzielcem z zajęczą wargą i jadowicie zielonymi oczami. Ładne ma te oczy.
Ostatnie komentarze