Zamieć śnieżna i woń migdałów (Camilla Lackberg)

Powieści kryminalne to coś, co lubię najbardziej i podejście to od lat mi się nie zmienia. Jak nietrudno się domyślić, mam w tym wypadku dość wysokie wymagania i nie łatwo jest mnie w pełni zadowolić. Ot taka moja drobna przypadłość, którą lubię pielęgnować. Znajomi, którzy doskonale znają mój gust, na święta obdarowali mnie powieścią Zamieć śnieżna i woń migdałów pióra Camilli Läckberg. O autorce swego czasu słyszałam, jednak do tej pory nie miałam okazji zapoznać się z jej twórczością. Przekonałam się jednak, że mam sporo do nadrobienia.

Martin Mohlin z komisariatu w Tanumshede postanawia, wraz ze swoją ukochaną, spędzić Święta Bożego Narodzenia w towarzystwie jej bliskich. Czyni to dość niechętnie, jednak tak naprawdę nie ma wyboru. Wszyscy członkowie rodziny zbierają się na niewielkiej wyspie Valön, która za sprawą zamieci śnieżnej zostaje odcięta od reszty świata. Co gorsze, jeden z domowników umiera, a nasz bohater od razu nabiera pewności, że nie był to zwykły przypadek, tylko zaplanowane morderstwo. Martin musi wykazać się sprytem i odkryć, któż taki stoi za zbrodnią i jaki miał w tym cel.

Fabuła może i nie specjalnie wyszukana, jednak potrafi wciągnąć. Na 144 stronach ani przez chwilę nie natkniemy się na monotonię, czy też niepotrzebne dłużyzny (może poza drobnymi wątkami pobocznymi, które mogłyby się w ogóle nie pojawiać). Barwny język tylko zachęca do czytania i sprawia, że opisy sytuacji wyglądają naprawdę ciekawie.

Niestety trochę inaczej sprawa ma się w kwestii samego wątku głównego, który tak naprawdę niczym szczególnym mnie nie zaskoczył. Czytając, miałam wrażenie, że przeżywam na nowo którąś ze znanych mi już historii z tą różnicą, że imiona bohaterów zostały zmienione na takie, które zabrzmią mi obco. Nie raz zatrzymywałam się na parę chwil, by w skupieniu pomyśleć i przypomnieć sobie, gdzie przewijał się podobny motyw, bądź też odgadywałam w myślach, co się zaraz stanie.

Czy w takim wypadku mogłam wynieść jakąkolwiek przyjemność z odbioru lektury? Tak, gdyż sama historia opowiedziana jest naprawdę sprawnie, a wszelkie podobieństwa do innych dzieł w ostatecznym rozrachunku zaliczyłam na plus. Trudno mi stwierdzić, czy było to celowe działanie autorki, czy też wyszło tak samo z siebie, jednak z całą pewnością nie wpłynęło negatywnie na moje postrzeganie całości. Szkoda tylko, że zabrakło chociaż tego drobnego elementu zaskoczenia.

Okładka książki idealnie komponuje się z historią. Przedstawiony na niej niewyraźny dom otoczony kilkoma drzewami skąpanymi w odcieniach szarości i delikatnej sepii od razu przywodzi na myśl tło dla dobrego kryminału. Przyczepić się jedynie mogę wielkości użytych czcionek. Zawsze raziło mnie eksponowanie autora kosztem samego tytułu. Wystarczy zerknąć na front, by zorientować się, o czym mówię. Wielkie imię i nazwisko, a pod nim o wiele mniejszy tytuł, który równie dobrze mógłby być jedynie jakimś cytatem.

Zamieć śnieżna i woń migdałów to historia, którą mogę polecić każdemu czytelnikowi, który szuka niewymagającego kryminału na jeden wieczór. Ciekawie poprowadzona akcja, dobry warsztat pisarski i zagadki – może i nie jakieś wybitne, ale ciekawe – sprawią, że książkę jest się w stanie pochłonąć w bardzo krótkim czasie. Osoby, które szukają czegoś nowego z nieprzewidywalnymi zwrotami akcji poczują się jednak zawiedzione.

Ocena: 7/10

Agnieszka Mikulicz

Autor: Camilla Läckberg
Tytuł: Zamieć śnieżna i woń migdałów
Tytuł oryginalny: Snöstorm och mandeldoft
Wydawnictwo: Czarna Owca
Przekład: Inga Sawicka
Data premiery: grudzień 2012

Najnowsze dopisy

Poecie wbrew. Szkicownik myśli
**2 Ostatni dzień przed Końcem Świata
**1 Ostatni dzień przed Końcem Świata
3 Truskawki w śmietanie
Wędrówka Poszukiwaczki Wędrówki
Wędrówka Garetta Wędrówki
2 Truskawki w śmietanie
*** Wędrówki
1 Truskawki w śmietanie
Kraina X Wędrówki

Ostatnie komentarze

Nowi użytkownicy

  • tpiapiac
  • Turquise
  • Agnusia
  • darogta
  • lalconka

Obecnie dostępni są:

W tej chwili jest 0 użytkowników na stronie.