Jesteś tutaj
Komedia
Thor: Mokry świat
Opis: Parodia filmów Marvela. Mam nadzieję, że przypadnie do gustu. Każdy może pisać, ja zaczynam.
Rozglądał się po okolicy, jakby był tutaj pierwszy raz. Zniszczony Tęczowy Most przyprawiał go o dreszcze. Jeszcze parę dni temu planował spokojne wakacje nad ziemskim morzem, dzisiaj nerwowo obgryzał paznokcie.
- Hajmdalu! - Rozległ się ryk wszechojca. - Czy zrobiłeś już to, o co cię prosiłem?
- Tak - odparł potulnie, po czym odsłonił tabliczkę "Mostu nie ma. Remont, objazd przez...
- To dobrze, mam już dość tych wszystkich pozwów o wypadki spowodowane nieczynnym mostem. Mieszkańcy się rozbestwili ostatnio.
- To dość dziwne wszechojcze, bo większość z nich nawet nie miała tutaj prawa wstępu.
- To element zemsty Lokiego. Zadbał o to, abym stracił poważanie innych. Opublikował na facebooku moje zdjęcia... Nieważne, to i tak nie jest najgorsze. Posunął się do czegoś bardziej okropnego
- Co takiego zrobił?
- Wyjawił straszny sekret, wszyscy już wiedzą, że na ziemi jestem aktorem. Wiesz, jak na mnie teraz wołają?
- Hannibal - Kanibal?
Śmierć
Podobno dzień powszechni każdego licealisty zaczyna się podobnie. Pierwszą najważniejszą czynnością jest otworzenie oczu. Następnie warto wstać, ubrać się, umyć i coś zjeść, a następnie biegiem podskakiwać w kierunku najbliższego przystanku autobusowego. Podobno. Rafał miał swoje zdanie odnośnie wstawania. Był człowiekiem punktualnym, dlatego biegał tak rzadko, że nigdy. Pierwszą rzeczą było wstanie i z zamkniętymi oczami dostanie się do łazienki. Następnie po wysikaniu się i umyciu rąk, otwierał oczy i ogarniał swoje włosy, które niczym wielka burzowa chmura gromadziła się nad jego zadumanym obliczem. Potem wychodził wciągając po drodze spodnie i prostując koszulkę w której spał i chodził dzień wcześniej. Wyznawał zasadę, że czarne nie tylko wyszczupla grubasów, ale też nie gniecie się i nie brudzi. Jak przystało na trzecioklasistę, który za kilka miesięcy miał zdawać egzamin dojrzałości Rafał miał w plecaku jeden zeszyt, dwie książki [jedna z nich była wypożyczoną książką fantasy, która ciągle czekała na oddanie] oraz kilka długopisów [pożyczonych od prawie wszystkich osób w klasie.]
Dziwne przypadki Amelki
Z dedykacją dla Therine!
Amelia to dość roztrzepana dziewczyna. Z jednej strony stara się być bardzo pomocna dla innych, z drugiej natomiast często zdarza się jej wpadać przez to w kłopoty. Akcja rozpoczyna się dzień po imprezie urodzinowej jej chłopaka. Para została sama na polu namiotowym. Co dalej? To już zależy od Was.
***
Obudziłam się rześka i wypoczęta. Słońce powitało mnie swoimi promieniami, które sprawiały, że serce aż radowało się na myśl o pięknym dniu. Delikatny wiatr muskał moją skórę. Cudownie było wdychać tą orzeźwiającą bryzę, która napływała znad jeziora i w wyobraźni widzieć, jak natura budzi się ze snu. Obróciłam się na bok. Marcin leżał obok z dość posępną miną. Coś musiało się stać.
- Nic cię nie zaniepokoiło? – Odezwał się po chwili.
- Raczej nie – odparłam z lekką nutką niepokoju. Starałam się sobie przypomnieć, czy nie zrobiłam jakiejś głupoty na wczorajszej imprezie, ale nic mi do głowy nie przychodziło.
- No taki mały detal ci chyba umknął – wtrącił tajemniczo, po czym dodał. – Piękna pogoda, słońce, które nas ogrzewa, podmuch wiatru, który czujesz na skórze, o czym to może świadczyć?
- Że będzie ładna pogoda?
- Nie kochanie, namiot nam w nocy ukradli!
Wróżka
Noc sylwestrowa 2011/2012 Historyjka, której brakuje zakończenia
Umorusany malec uczepił się powłóczystej szaty. Wczepiony w lśniącą tkaninę sunął ciągnięty przez majestatycznie kroczącą kobietą w nakryciu głowy o kształcie stożka zdobnego w gwiazdy i księżyce.
- To niech pani poda chociaż wyniki na Polska - Grecja! - rozdarł się napastliwie chłopczyk jeszcze mocniej przytrzymując się płaszcza.
- Pięćdziesiąt złotych! Za darmo mogę tylko przewidzieć podwyżkę cen benzyny - uścisk zelżał jednak malec nie zamierzał odpuścić.
- Oszukujesz! Mówiłaś, że Harry Potter się nie skończy! - zaczął ponownie tarmosić strój tak gwałtownie, że kobieta przystanęła. Milczący dotąd dryblas w czapeczce odwróconej daszkiem do tyłu splunął przez zęby i zwrócił się doń z pogardą: - Podwyżki to ja też umiem przewidywać. A za wynik meczu nie dam pięćdziesięciu złotych, bo wyjdzie jak z typowaniem na Kubicę. Nie wiedziałaś, że będzie miał wypadek?
Kobieta wyprostowała się jak rażona piorunem. Wyciągnęła dłoń i wskazując palcem na chłopaka w basebolówce rzekła siniejąc ze złości: - Ooo! Co ty sobie myślisz? Ja jestem wróżką dyplomowaną z uprawnieniem do posiadania trzech czarnych kotów!
Zza pleców wysokiego młodzieńca wychylił się niewiele niższy długowłosy z komórką przy uchu. Chwilę dumał po czym zagaił do rozdygotanej kobiety: - Ojciec mówi, że o podwyżkach to może dowiedzieć się od Celiny z całodobowego. Ale jak pani powie w końcu jak z tym Smoleńskiem to da pięćdziesiąt złotych.
Na jej twarzy odmalowała się nagła odmiana. Propozycja wyrażona w bliskich jej sercu jednostkach rozrachunkowych usposobiła ją wylewnie. Przykładając dłonie do skroni rzekła: - Będzie bomba o której dowiecie się w 2013 roku - i spoglądając spode łba - Pięćdziesiąt złotych, bo zaraz stracę przekaz. Łączę się mediumicznie. Lada moment kontakt się urwie.
Umorusany chłopczyk, który do tej pory tarmosił okrycie wróżki puścił tkaninę i z zainteresowaniem przyglądał się. Długowłosy podał banknot. Kobieta błyskawicznie zainkasowała należność, zaś właściciel bujnego owłosienia dodał: - Dorzucę drugie tyle jak mi powiesz jakie nieszczęścia wydarzą się w 2012 roku.
- Och, więc o tej bombie być może dowiecie się wcześniej niż w 2013 roku. Widzę wielu ludzi. Studenci, wykładowcy, maszyny rolnicze, żniwa. Pewnie latem lub krótko potem. Później będą wielkie afery finansowe.
Chłopczyk słuchał z otwartą buzią. W pewnej chwili wrzasnął: - A EURO?! - wróżka z wyraźnie zdegustowaną miną rzekła: - Nie powinieneś słuchać. Promocja nie obejmuje tylu osób - i zwracając się do długowłosego - Będą bramki, złoty medal...
- Ale kto będzie w finale?! - zaatakował wysoki chłopak w czapeczce. Wróżka niezrażona kontynuowała: - Nie będzie w tym roku wyborów prezydenckich.
Znów odezwał się malec przybierając mądrą minę: - To nie jest nieszczęście. Za to nie można Ci zapłacić.
- Ty nieznośny chłopczyku! Moje przepowiednie objęte są ochroną praw autorskich! Jesteś małym piratem! Bo wezwę policję! - szpiczaste nakrycie głowy zsunęło się. Kobieta znów wpadła w nerwowy dygot - Odprowadzam podatki. Prowadzę legalną działalność!
Długowłosy nie wydawał się być przekonany. Dryblas również zaczął nerwowo przebierać nogami. Jedynie najmniejszy z ich trójki jako najbardziej opanowany: - Nie udzielasz zniżki na legitymację szkolną. Poza tym powinnaś przejść na emeryturę, a twój interes jest nierentowny. Przepowiadasz tylko na rok. To za mało.
- Przewidziałam awarię elektrowni atomowej - napuszyła się kobieta.
- Ale nie wiedziałaś w jakim kraju. A zresztą po roku oczekiwania można było się spodziewać - wysoki poprawił czapeczkę, włożył ręce do kieszeni i powiedział do swoich kolegów: - Te usługi to kpina z klientów - po czym zagadnął do długowłosego - Nagrywałeś? - zapytany potwierdził ruchem głowy pokazując telefon komórkowy. Dryblas znów zwrócił się do wróżki: - Puszczę to w necie. Zostawię na jutubie. Nie pozwolimy aby taki monopolista dyktował warunki na rynku.
Bliss; znaczy rozkosz...
Akcja toczy się w bliżej nie znanej miejscowości, wiemy jedynie, że kraj to Polska – tylko tu przecież takie rzeczy, jakie mam na myśli, mogą się zdarzyć.
A teraz kochani skupcie się. Zamknijcie oczy… (co ja mówię – wtedy nie przeczytacie tego, co wam chcę przekazać :P)… no to może jednak nie zamykajcie, ale skupcie się i włączcie wyobraźnię, a ja zacznę opowiadać.
Wyobraźmy sobie trójkę młodych, aczkolwiek pełnoletnich i beztroskich ludzi, którzy właśnie stracili rodziców. Przyjmijmy, że zginęli oni w wypadku lotniczym. Prawnik a zarazem najlepszy przyjaciel ich rodzicieli zajmuje się testamentem zmarłych. Po pogrzebie przychodzi do naszej uroczej trójki i oznajmia im, że poza pewną (nawet sporą) sumką dziedziczą… agencję towarzyską „Bliss”. Prawda, że muszą być zszokowani? A więc są, bardzo, bardzo, bardzo w szoku, o ile nie są wręcz kurewsko zdziwieni, bowiem w ich domu nigdy się o seksie nie mówiło, a o tym, że takowy jest, dowiedzieli się przypadkiem, jak to większość z nas.
Najstarsza dziewczyna (starsza o jakąś godzinkę od brata bliźniaka, o którym za moment) jest panną inteligentną, bardzo ładną, ale dość roztrzepaną i luzacką (prawda, że wiele nam to ułatwia? Gdyby była blee, to mielibyśmy z nią w opowiadaniu problemy takie jak depresje z samotności i kompleksy, a to nam się nie przyda), ale co by nie było tak sielankowo, to braciszek nam nieco namiesza – jest jeszcze inteligentniejszy (a przynajmniej się z tym więcej obnosi) niż siostra, przystojny, ale jest też… 22-letnim maniakiem seksu. Zdobywcą kobiet, który traktuje je jak jednorazowe gumki, których z nimi używa. Ostatnia i najmłodsza członkini rodziny, to gorąca osiemnastka. Właściwie na początek dość dziewicza, ale myślę, że zmieni podejście do siebie i świata z czasem. Może odkryje w sobie jakieś inne zapędy? Zobaczymy, co przyniesie im los.
A więc niech Julia, Tobiasz i Hania ożyją… niech oni nami kierują i staną się istotami nie mniej realnymi od nas.
Krótki opis postaci.
Możemy nazwać ich alfonsami, chociaż sami nasi bohaterowie nie mają prawa oddawać się za kasę…
Imię: Julia, wiek 22 lata (najstarsza z rodzeństwa), czarne włosy, przycięte równo do ramion, zakolczykowane lewe ucho, niebieskie oczy podkreślone takowym cieniem, dość wysoka i atrakcyjna (choć wolałaby mieć większy biust); wokalista w zespole hard rockowym, ubiera się najczęściej na czarno, choć nie zwykła na siebie wrzucać masy ćwieków (poza obowiązkową pieszczochą); pyskata, lekkomyślna, nie cierpi jak nazywają ją emo, nie znosi też swojego imienia, dość wyzwolona, o ciętym języku, momentami klnie gorzej niż szewc; dość inteligentna, choć zazwyczaj tego nie widać, nie ma dla niej tematów tabu; lubi seks, choć nie zdarza się jej żeby po jednej nocy zostawiać swojego kochanka; mocno zainteresowana swoim gitarzystą z zespołu, hetero (ale wiecie… różnie może być).
/postać którą spłodził Vivaldi/
Imię: Tobiasz, wiek 22 lata. Ma czarne włosy, jednak stale ścina je bardzo króciutko. Lubuje się w hip hopie. Może dlatego, że w skate ciuchach wygląda bosko? Drażni go czasem muzyka siostry – wydaje mu się, że może odstraszyć niektóre z ofiar. Jest inteligentny, dlatego na większość panien potrafi znaleźć dobry bajer. Nigdy się nie zakochał, a przynajmniej się do tego nie przyznaje. Nie uważa, żeby jego zachowanie wobec kobiet było czymś złym.
/postać stworzona przez Adnaję/
Imię: Hania, wiek 18 lat, trochę niepewnie się czuje ze swoim rozrywkowym rodzeństwem. Nieźle się uczy w szkole, nie pije, nie pali, wegetarianka. Dosyć nieśmiała, nie ma chłopaka, w momencie rozpoczęcia akcji jest nadal dziewicą. Ma ciemnoblond włosy i zielone oczy, ale jedne i drugie uważa za po prostu "bure". Mimo spokojnego charakteru lubi słuchać głośnej muzyki, często bywa na koncertach siostry, choć zdaje się nie pasować do jej otoczenia
/postać stworzona przez Tess/